Warto odwiedzić
PASZPORT W BORACH TUCHOLSKICH
Tekst i zdjęcia:
Marlena i Jacek TREICHEL*
Kontynuacją wyprawy z
Paszportem był wyjazd rodzinny w Bory Tucholskie. Po przeżyciach związanych z
architekturą gotycką, przyszedł czas na bliższy kontakt z naturą. Dnia 11
kwietnia br. przygotowani i zmotywowani ruszyliśmy na kolejną eskapadę
motorową. Pierwszy postój nastąpił w Płochocinie. Mieliśmy tam okazję zwiedzać
kościół pw. św. Wawrzyńca. Znajduje się w nim Sanktuarium Matki Kościoła z
cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej. Po krótkim zwiedzaniu udaliśmy się do
Osia. Zobaczyliśmy tam pomnik z dwiema skrzyżowanymi osiami – od których
wywodzi się nazwa miejscowości oraz miejscowy kościół. Ponadto miła pani w Informacji
Turystycznej zaopatrzyła nas w niezbędne mapy, przewodniki i foldery. Wczesnym
popołudniem dotarliśmy do Tlenia. Tu już naprawdę serdecznie przywitały nas
Bory Tucholskie. Korzystając z doskonalej pogody udaliśmy się w teren. Młodzi
wybrali przejażdżkę rowerową, my udaliśmy się z kijkami nordic walking do
Starej Rzeki. Jest ona jedną z najpiękniejszych wsi Borów Tucholskich. Znaleźliśmy
tu pomnik św. Huberta, patrona myśliwych. Po drodze zobaczyliśmy ogrom
zniszczeń, jakich w drzewostanie dokonała ubiegłoroczna trąba powietrzna. Wracając do Tlenia zatrzymaliśmy się przy
miejscu pamięci narodowej więźniów obozu koncentracyjnego pomordowanych przez hitlerowców.
Sobota stała pod znakiem kontaktu z przyrodą. Pierwszy punkt
programu tego dnia to leśna ścieżka dydaktyczna „Jezioro Wypalanki”. Oprowadzał
nas po nej pan Dawid Warzyński – specjalista służby leśnej Nadleśnictwa Osie. „Jezioro
Wypalanki” to ścieżka o długości około 1,5 km, ma kształt pętli i bierze
swą nazwę od jeziora, wokół którego została wyznaczona i zagospodarowana
przez miejscowych leśników. Umieszczono na niej 10 przystanków z estetycznymi
tablicami, na których przybliżono wybrane tematy z zakresu ochrony
przyrody i gospodarki leśnej. Na trasie ścieżki ustawiono kilka ławek, jest też
jeden pomost nad terenem bagiennym i drugi wychodzący w toń jeziora. Ostatnim
punktem, zamykającym pętlę ścieżki jest drewniana wiata z miejscem na
bezpieczne ognisko. Sposób prezentacji, duża wiedza a zwłaszcza emanująca pasja
naszego przewodnika sprawiły, że nie chciało nam się opuszczać tego miejsca. Po
krótkiej przerwie przejął nas w swe ręce dyrektor Wdeckiego Parku
Krajobrazowego pan Daniel Siewert. O ile pierwszy punkt tego dnia trwał dwie
godziny, to teraz mieliśmy zaaplikowaną pięciogodzinną podróż po Parku. Na
trasie dosłownie uczyliśmy się czytać las. Poznawaliśmy zagadnienia dotyczące problematyki
jak poruszać się w lesie, z wykorzystaniem opisanych kamieni
orientacyjnych, podziwialiśmy rezerwaty oraz pomniki przyrody ożywionej i nieożywionej.
Dotarliśmy do Rezerwatu Jezioro Ciche. Natomiast las przy szosie Wery –
Spławie kryje tajemniczy i zagadkowy głaz – to kamień napoleoński. Ukryty jest
on tuż przy powierzchni gruntu w odległości około 150 m na lewo od
pierwszej linii energetycznej na polance porośniętej dwoma okazałymi dębami. Zobaczyliśmy
też głaz narzutowy o nazwie „Głaz Św. Wojciecha” w Leosi - według legendy
Święty Wojciech na tym kamieniu wygłaszał kazania podczas swojej wędrówki do
Prus. Dotarliśmy też nad zalew gródecki, przy okazji docierając do pomnika
wystawionego na pamiątkę pobytu i modlitwy Jana Pawła II podczas spływu
kajakowego. Łącznie tego dnia pokonaliśmy ponad 50 km po trasach Parku. Tu
szczególne słowa podziękowania dla Dyrektora Parku. Podzielił się z nami
przeogromną wiedzą, a także poświeci wiele cennego czasu. Nie zapominajmy, że była
to sobota.
Ostatni dzień wyjazdu to niedziela. Dla
turysty-krajoznawcy to trudny dzień. Ciekawe obiekty znajdujemy zazwyczaj we
wnętrzach kościołów. Z reguły są one niestety zamknięte, ale prośby do księży o
wejście znajdują zrozumienie. Tego dnia obchodzona była jednak niedziela palmowa
i nie należało przeszkadzać modlącym się podczas mszy. Tak więc wróciliśmy do
tematyki zamków. Najpierw zamek, niedostępny niestety, w Nowem. Później przyszedł
czas na Gniew. Z każdą kolejną wizytą widzimy jak zamek i sąsiednie obiekty pięknieją.
Przy okazji pobytu udało nam się skorzystać z akcji „Weekend za pół ceny”. Jest
to obiekt ze wszech miar przygotowany na przyjecie turystów. Poczynając od
sympatycznego powitania na parkingu, poprzez obsługę przewodników, na
atrakcjach hotelowych i gastronomicznych kończąc. W drodze powrotnej skorzystaliśmy
z przejazdu mostem wantowym przez Wisłę z Opalenia do Korzeniewa. Ostatnią
atrakcją był zamek kapituły pomezańskiej sprzężony z katedrą w Kwidzynie. Zwiedziliśmy
tu kryptę wielkich mistrzów krzyżackich. Na sam koniec postanowiliśmy skorzystać
z możliwości zwiedzania katedry św. Jana Ewangelisty.
Podczas wyprawy pokonaliśmy ponad 230
km, zdobywając przy okazji poza ogromem przeżyć sporo punktów do różnych odznak
krajoznawczych. Nasza młodzież wracała w pełni usatysfakcjonowania.
Zastanawiamy się tylko czy w tym roku Unijny Paszport Turystyczny może
wystartuje wcześniej niż w lipcu?
*
Autorzy są Instruktorami Krajoznawstwa PTTK oraz członkami Klubu Inicjatyw
Motorowych, Ekologicznych i Krajoznawczych PTTK „KLIMEK” w
Grudziądzu.









